ILUMINACI - MASONERIA - ROK 2014

HAARP Broń ostateczna I - Bestia na pustkowiu

Gdzie jest HAARP?

Mount St Elias, drugi co do wysokości szczyt w Stanach Zjednoczo­nych, jest ważnym punktem granicznym pomiędzy stanem Alaska a Ka­nadą. Wierzchołek góry, leżącej niespełna 80 kilometrów w głąb kraju od zatoki Alaska, sięga prawie 5 500 metrów. Na południe i wschód od niej widać ośnieżo­ne przybrzeżne szczyty i zalesione wyspy alaskiej enklawy. W kierunku północ­nym od Mount St Elias przez ponad 1000 kilometrów ciągnie się tak prosta, jak to tylko możliwe na mapie, linia do słynnego North Slope na Alasce i leżącego dalej Morza Beauforta. Na zachód od niej rozciągają się pustkowia Alaski; na wschód - terytoria Jukonu w Kanadzie.

Mount St Elias i mierząca ponad 3 350 metrów Mount Miller, oraz otaczający obie góry rozległy lodowiec Bagleya tworzą południowy kraniec Narodowego Rezerwatu Przyrody Wrangell-St Elias Mount Sanford, leżąca ponad 150 kilome­trów na północ, również stanowi ogromny rezerwat. Pod względem powierzchni jest to największy park narodowy w Stanach Zjednoczonych, sześciokrotnie więk­szy niż Yellowstone. Zyskał miano "górskiego królestwa Ameryki Północnej", ponieważ spotykają się tam cztery łańcuchy górskie, z dziewięcioma z 16 najwyż­szych szczytów Stanów Zjednoczonych. Ta wysokogórska kraina przez cały rok jest pokryta śniegiem, czego rezultatem są rozległe pola lodowe i największy w kra­ju zespół lodowców. Jeden z nich, Malaspina, jest większy niż cały stan Rhode Island.

1 grudnia 1978 roku ogłoszono utworzenie Parku Narodowego Wrangell-St Elias, a później, 2 grudnia 1980 roku, ustanowiono tam narodowy rezerwat przy­rody. Od 24 października 1979 roku obszar ten znajduje się na liście światowego dziedzictwa ?World Heritage Site" i jest pod ochroną Narodów Zjednoczonych. Wraz z południowymi sąsiadami, Narodowym Rezerwatem Glacier Bay na Ala­sce oraz Rejonowym Rezerwatem Alsek-Tatshenshini w Kolumbii Brytyjskiej, obejmuje 10 000 000 hektarów pustkowi, które stanowią największy na świecie obszar chroniony prawem międzynarodowym.

Teren Narodowego Rezerwatu Wrangell-St Elias ciągnie się przez ponad 150 kilometrów od rzeki Copper na zachód, do granicy kanadyjskiej i na wschód, do Narodowego Rezerwatu Klaune w Kanadzie. Począwszy od południowego krań­ca, obmywanego lodowatymi falami północnego Pacyfiku, obszar parku ciągnie się na północ i na zachód przez 250 kilometrów w głąb kraju. Praktycznie cały wschodni brzeg dorzecza rzeki Copper należy do rezerwatu.

Dorzecze, znane również jako nizina rzeki Copper, jest częścią pacyficznego systemu górskiego. Jest to dolina, otoczona ze wszystkich stron strzelistymi, po­krytymi lodem szczytami, takimi jak sięgający 4940 metrów Mount Sanford. Ni­zina jest podzielona przez rzekę Copper i jej dopływy, które mają strome brzegi wznoszące się na 150 metrów ponad lodowatymi wodami.

Dominującą formą roślinności jest biały i czarny świerk, choć można natrafić tam także na wierzby, olchy lub topole. Jak twierdzi jeden z przewodników po rezerwacie:

Choć roślinność może wydawać się uboga, zwłaszcza w interiorze, w parku żyje bardzo różnorodna zwierzyna. Górskie owce i kozy patrolują niedostępne szczyty. Stada karibu skubią porosty i inne niskie rośliny (...). Łoś amerykański pasie się na trzęsawiskach i bagnach przybrzeżnych nizin oraz w nieco gęściej -szych zaroślach, które przyciągają też niedźwiedzie brunatne i grizzly. Czarne niedźwiedzie wałęsąjąsiępo całym rezerwacie. Rzeki, strumienie i jeziora stano­wią tarliska dla łososi i innych ryb. Dorzecze rzeki Copper i przedgórze Malaspi-na to ważne szlaki przelotu wędrownych ptaków, są też głównymi rejonami gniaz­dowania łabędzi amerykańskich.

Pogoda jest taka sama, jak w pozostałej części interioru Alaski. Lata są chmurne i chłodne, ale w lipcu (najcieplejszym miesiącu) przejaśnia się i gorące dni nie należą do rzadkości. Sierpień i wrzesień zazwyczaj są miesiącami chłodnymi i wil­gotnymi, lecz na szczęście z niewielką ilością moskitów. Jesienią pogoda bywa rozkosznie piękna, jednak ta pora roku nie trwa długo. Zimy są wyjątkowo mroź­ne. Przy temperaturach spadających do 50 stopni poniżej zera i pokrywie śniegu mierzącej średnio 60 centymetrów, tylko najbardziej zahartowani ludzie wycho­dzą z domów. Wiosną niebo znów staje się jasne. Coraz dłuższe dni i wyższe temperatury dramatycznie szybko kończą panowanie zimy w tej krainie.

Wschodnią i północną granicą Narodowego Rezerwatu Wrangell-St Elias jest rzeka Copper. Alaska droga stanowa nr 1 znana zarówno jako Glenn Highway, jak i Tok Cut-Off Highway, ciągnie się wzdłuż rzeki Copper, po przeciwnym jej brze­gu niż park. Dalej autostrada przecina region Gakona, łagodnie opadającą ku po­łudniowemu zachodowi równinę z wieloma małymi jeziorami i strumieniami. W regionie znajdują się rzeki Gulkona, Gakona, Sanford, Copper oraz Tulsona Creek. Jest to słabo zaludniona kraina z kilkoma małymi miastami, takimi jak Gakona i Chistochina, oraz skromną metropolią Glennallen. "Copper River 300"

- doroczny wyścig psów zaprzęgowych - odbywa się na szlaku BLM (Buraeu of Land Management), który przecina region Gakona na północny zachód od Naro­dowego Rezerwatu Wrangell-St Elias. Przebiega też przez ziemie należące do najbardziej kontrowersyjnego mieszkańca tego obszaru: Programu HAARP.

 

Kontrowersje

Niczym gniazdo gigantycznych anten telewizyjnych, cztery tuziny 22-metro­wych stalowych wież połyskiwały w słonecznym świetle, wyróżniając się na tle przepięknego krajobrazu Mount Sanford i doliny rzeki Copper. Ludzie chodzili wśród nich, gapiąc się na krzyżujące się odciągi i metalową sieć nad głowami.

Nadajnik, zbudowany przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych i Mary­narkę Wojenną w celu wysyłania fal radiowych do jonosfery w ramach projektu HAARP, udostępniono dla publiczności po raz pierwszy. Podczas wizyty około 70 osób z całego stanu naukowcy przedstawiali nadajnik jako obiekt klasy świa­towej - narzędzie, które w przyszłości pozwoli im dowiedzieć się czegoś więcej o magnetycznych i fizycznych właściwościach zewnętrznej powłoki ziemskiej at­mosfery, czyli jonosfery.

Inni nie byli tego tacy pewni...

Tak rozpoczynał się artykuł Douga O'Harry z 4 kwietnia 1996 roku, zatytuło­wany The Buzz Over HAARP (Zamieszanie wokół HAARP), napisany dla nie­dzielnego dodatku gazety "Anchorage Daily News".

HAARP jest, lub raczej będzie po ukończeniu, największym i najpotężniej­szym na świecie obiektem tego typu, należącym do Departamentu Obrony - choć kwestia, jakiego właściwie typu jest to obiekt, wciąż stanowi temat zażartej dys­kusji. Rząd twierdzi, że jest to stacja naukowa, zaprojektowana, żeby zwiększyć wiedzę o górnych warstwach atmosfery. Krytycy projektu, tak jak to opisał repor­ter Doug 0'Harra, nie są tego tacy pewni. Część z nich uważa, że jest to prototyp nowego systemu broni ?gwiezdnych wojen". Niektórzy sądzą, że obiekt będzie wykorzystywany do kontrolowania pogody. Inni, że posłużą się nim zwolennicy Nowego Porządku Świata, by zapanować nad ludzkością poprzez projekcję holo-graficznych obrazów na niebie i jednoczesne przesyłanie poleceń wprost do na­szych głów, co skłoni nas do zaakceptowania nowego, zaprojektowanego przez nich ?boga". Jeszcze inni są zdania, że jest to część planetarnego systemu obrony, mającego ochronić nas przed najeźdźcami z kosmosu. Są też tacy, którzy mają jeszcze bardziej niesamowite teorie dotyczące HAARP!

Dyskusja na temat HAARP przybiera różne formy: od grożenia palcem i kręce­nia głową przez zaniepokojonych sąsiadów, przesiadujących w kawiarni przy dro­dze w Glennallen, aż po gwałtowne, a niekiedy nawet przerażające audycje radiowe nadawane na żywo w Ameryce oraz liczne telewizyjne programy dokumentalne, emitowane w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Japonii.

Kontrowersje towarzyszą HAARP niemal od chwili rozpoczęcia projektu. Wiele tekstów o jego tajemnicach opublikowano w prasie. Pojawiały się one w cza­sopismach o bardzo różnym poziomie, od "Glennallen's Copper River County Journal", poprzez ?Popular Science Magazine", aż po prestiżowe międzynarodo­we wydawnictwo ?Jane's Defense Weekly". Jednak mimo nagłaśniania sprawy, większość Amerykanów nigdy nie słyszało o HAARP. "Mother Jones Magazine" nazwał HAARP jednąz ?najbardziej cenzurowanych wiadomości prasowych 1994 roku".

Niektórzy członkowie ciała ustawodawczego stanu Alaska oświadczyli, że nigdy nie spotkali się z tyloma obawami dotyczącymi jednej sprawy w gronie swoich wyborców. W odpowiedzi na niepokoje elektoratu kilku członków legi-slatury stanowej przeprowadziło przesłuchania dotyczące HAARP i stwierdziło, że będą starali się o zgodę sił powietrznych na dokładną, publiczną inspekcję tego projektu. Inspekcję, do której jeszcze nie udało się doprowadzić.

Publiczna debata na temat HAARP rozgorzała także w wielu rejonach świata odległych od alaskiej dziczy, w której zlokalizowany jest projekt. Na przykład przez kilka ostatnich lat ważna dyskusja na ten temat toczyła się w Internecie. Obecnie istnieje kilkadziesiąt stron internetowych i grup dyskusyjnych poświęco­nych kontrowersyjnej tematyce HAARP.

Przeciwnicy HAARP znaleźli zwolenników na obu krańcach politycznej sce­ny. Konserwatywni i liberalni politycy połączyli siły w walce z tym domniema­nym zagrożeniem. Liberałów, a zwłaszcza obrońców środowiska, zaniepokoiło lekkomyślne ignorowanie przez administrację potencjalnego zagrożenia, jakie HAARP stanowi dla żywych istot, a szczególnie dla wędrownych zwierząt. Jedna z takich grup, Trustees for Alaska, zażądała, by Siły Powietrzne przeprowadziły nowe badania wpływu projektu na środowisko naturalne (Environmental Impact Study - EIS). Konserwatywnych polityków niepokoi fakt, że rząd podejmuje pró­by utajnienia czegoś, choć do końca nie wiadomo czego.

{Mosmodule module=REKLAMA1}

Co to jest HAARP?

HAARP będzie najpotężniejszym na świecie krótkofalowym nadajnikiem ra­diowym - tyle że nie będzie nadawał dla ludzkich uszu. Sygnał będzie przesyłany w górne warstwy atmosfery, gdzie spowoduje podgrzewanie fragmentu nieba, zu­pełnie tak jak kuchenka mikrofalowa podgrzewa mrożonki. Ten typ nadajnika jest nazywany ?podgrzewaczem jonosferycznym". Obecnie na świecie wykorzy­stuje się kilka podgrzewaczy jonosferycznych. Jednak HAARP będzie wielokrot­nie potężniejszy niż wszystkie one łącznie.

HAARP jest zarządzany przez Phillips Laboratory Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, którego wydział geofizyczny znajduje się w bazie sił powietrz­nych Hanscom, w stanie Massachusetts, oraz dwie instytucje Marynarki Wojen­nej z Dystryktu Kolumbia: Instytut Badawczy Marynarki Wojennej (Office of Naval Research- ONR) i Laboratorium Badawcze Marynarki Wojennej (Naval Research Laboratory - NRL). Chociaż HAARP jest finansowany przez Departament Obro­ny (Department of Defense - DOD), badania naukowe są koordynowane, i w znacz­nej mierze prowadzone przez instytucje naukowe. W eksperymentach HAARP udział biorą także firmy prywatne.

Jak można przeczytać w oficjalnych dokumentach, to wspólne przedsięwzię­cie jest prowadzone, by dowiedzieć się, w jaki sposób pogoda kosmiczna wpływa na komunikację, nawigację oraz system sieci energetycznych. Mianem pogody kosmicznej określa się zjawiska powodowane przez napływ cząsteczek ze Słońca i przestrzeni kosmicznej do górnych warstw atmosfery ziemskiej. Może ona wpły­wać na to, jak jonosfera przenosi fale radiowe, i zakłócać światową komunikację radiową. Oddziałuje również na satelity, powodując uszkodzenia systemów po­kładowych lub osłabiając łączność z nimi. Kosmiczne "burze" mogą prowadzić do przeładowania linii przesyłowych energii elektrycznej na Ziemi, powodując rozległe przerwy w dostawach energii.

Po ukończeniu konstrukcji HAARP będzie kompleksem 180 anten nadaw­czych wielkiej częstotliwości (HF), nazwanym instrumentem badań jonosferycz-nych (Ionospheric Research Instrument - IRI), i mnóstwa innych narzędzi nauko­wych. Obecnie wciąż znajduje się w budowie, wznoszony nieopodal Tok Cut-Off Highway (droga nr 1). Brama wjazdowa na teren projektu znajduje się przy słupie milowym 11.3 od skrzyżowania drogi nr 1 z Richardson Highway (droga nr 4), około 420 kilometrów na północnywschód od Anchorage i mniej więcej tyle samo na południowy wschód od Fairbanks.

Stanowisko HAARP, zajmujące powierzchnię około 24 hektarów, na której dawniej rósł dziewiczy las, jest własnością Departamentu Obrony (DOD). Po­czątkowo DOD zamierzał umieścić tam instalację radarową z tzw. radarem po-nadhoryzontalnym rozproszenia wstecznego (Over-The-Horizon Backscatter -OTH-B). W 1991 roku udostępnił ten teren dla projektu HAARP, długo po tym, jak w latach 80. przerwano projekt OTH-B wskutek federalnych cięć budżeto­wych. Stary obiekt przekazano wraz z pustą elektrownią i drogą żwirową.

Najbardziej rzucającym się w oczy elementem konstrukcji jest zestaw anten, nazywany IRI. Z 24 hektarów przeznaczonych dla HAARP prawie dziewięć zaj­mowały mokradła, które w większości wypełniono czarnym żwirem, tworząc po­ziome pole dla IRI. W momencie ukończenia projektu, przewidywanym na 2002 rok, ostateczny zestaw IRI (tzw. FIRI) będzie zajmował żwirowy plac o powierzchni około 13 hektarów i obejmie 180 wież antenowych, ustawionych w 15 kolum­nach i 12 rzędach. Obecnie istnieje już prototyp IRI (DP IRI), który składa się z 48 wież o wysokości 22 metrów i znajduje się na żwirowym placu o wymiarach 300 na 400 metrów.

Wieże DP IRI są rozmieszczone w odległości 24 metrów od siebie na prosto­kątnej siatce składającej się z ośmiu kolumn i sześciu rzędów. Na szczycie każdej wieży znajdują się dwie dipolowe anteny. Jeden z dipoli jest dostrojony do działa­nia w zakresie od 2,8 do 7 MHz, natomiast drugi w zakresie od 7 do 10 MHz. Dwa dipole są zamocowane poziomo, jak wielkie "X" na szczycie każdej wieży. W da­nym momencie może działać tylko jedna antena z każdej pary, w zależności od pożądanej częstotliwości wyjścio­wej. Oprócz tych anten, wieże pod­trzymują złożoną strukturę wzajem­nie połączonych przewodów i belek. W odległości pięciu metrów nad zie­mią, pomiędzy wieżami rozciąga się metalowy ekran. Tworzy on stały re­flektor dla anten. W czasie transmi­sji przechwytuje skierowaną w dół energię radioelektryczną (RF) i od­bija jaku górze. W ten sposób sygnał wzmacnia się, jednocześnie ochrania się ludzi i zwierzęta na ziemi przed silnym polem RF, które generuje się podczas działania nadajników.

a ziemi, pod zespołem anten, znajduje się 30 schronów z nadajnikami. Każ­dy skrywa 12 nadajników zasilanych generatorami Diesla. Można je ustawiać tak, żeby działały albo niskopasmowe, albo wysokopasmowe dipole. Każdy nadajnik może wytworzyć energię radioelektryczną o wartości 10 000 watów. Łącznie 360 nadajników może przesłać do anten 3 600 000 watów mocy wyjściowej. HAARP ma unikalną właściwość - potwierdzoną patentem zdolność skupiania transmisji w jednym punkcie, wysoko na niebie. Wzmacnia to sygnał wyjściowy tysiąckrot­nie, co daje HAARP moc efektywną ponad 3 600 000 000 watów. Dzięki temu urządzenie jest ponad 72 000 razy silniejsze niż największa komercyjna rozgło­śnia radiowa w Stanach Zjednoczonych!

Zgodnie z wersją wojska, zestaw anten HAARP ma służyć stymulowaniu, na niewielką skalę, zjawisk podobnych do tych, jakie zachodzą w naturze, kiedy ener­gia słoneczna wchodzi w reakcję z górnymi warstwami ziemskiej atmosfery. Po­zwoliłoby to naukowcom i inżynierom lepiej zrozumieć, w jaki sposób zachodzą tego rodzaju zjawiska i jakie wywołują skutki. Oficjalne dokumenty podkreślają, że zamierzeniem rządu jest uczynienie HAARP "głównym arktycznym ośrod­kiem badań górnych warstw atmosfery i zjawisk solarno-ziemskich". Dokumenty rządowe dotyczące HAARP często są sprzeczne i wydaje się, że celowo wprowa­dzają czytelnika w błąd. Naukowcy przyglądający się projektowi i powiązanym z nim technologiom podejrzewają, że amerykańskie społeczeństwo wie na temat HAARP znacznie mniej niż Kongres, który zatwierdza rachunki.

Konspiracja

Możliwe że nazwa i lokalizacja to jedyne, co wiadomo na pewno o projekcie HAARP. Skradziony list, klasyczne opowiadanie Edgara Allana Poego mówi, jak ukrywano pewną rzecz, pozostawiając ją na widoku. Program wysokoczęstotliwościowych aktywnych badań zorzy polarnej okazałby się kolejnym przykładem zamaskowania przez pozorne ujawnienie. Ten projekt nauko­wy, mimo że jest realizowany w alaskiej dziczy, z pewnością nie jest ukrywany. Teren pod urządzenia i część ich dokumen­tacji są raz na jakiś czas udostęp­niane publiczności. HAARP ma nawet własną stroną w Internecie (http://w3.nrl.navy.mil/pro-jects/haarp).

Być może HAARP jest, jak twierdzą jego zwolennicy, kolejnym zaawanso­wanym technologicznie narzędziem badawczym do ujawniania sekretów wszech­świata - w tym przypadku odkrywania tajemnic górnych warstw atmosfery. Jed­nak naukowcy dokładniej przypatrujący się temu projektowi natrafili na setki wskazówek świadczących, że istnieje jakieś ukryte dno, jakiś zagadkowy, nie­ujawniony cel, kryjący się za akademicką fasadą. Książka ta zawiera przegląd możliwych tajnych zastosowań tej technologii oraz grup spiskowców, które mo­głyby nią zawładnąć.

Trudno sobie wyobrazić, że projekt zarządzany wspólnie przez Siły Powietrz­ne i Marynarkę Wojenną jest przedsięwzięciem cywilnym, zwłaszcza, że uosabia zdumiewającą różnorodność potencjalnych systemów broni. Mimo to lokalni i fe­deralni uczestnicy tego projektu na każdym kroku robią, co mogą, żeby przedsta­wić go jako jeszcze jedno cywilne przedsięwzięcie naukowe.

Jak w przypadku innych cywilnych programów, pozwolili na publiczną kry­tykę i inspekcję. Przed ostatecznym zatwierdzeniem projektu HAARP poddano procedurze publicznych oględzin i badaniom wpływu na środowisko naturalne. Jednak czytając raport z ostatecznych badań wpływu na środowisko (Finał Envi-ronmental Impact Study - FEIS), stajemy twarzą w twarz albo z bezczelnym kłam­stwem, albo ze zdumiewającą głupotą.

FEIS stwierdza, że projekt nie będzie miał żadnego negatywnego wpływu na środowisko naturalne na powierzchni, ponieważ cała energia emitowana przez HAARP będzie skierowana w górę, ku atmosferze. Twórcy raportu zignorowali fakt, że nawet ich własna dokumentacja wspomina, iż część tej energii zostanie odbita z powrotem na Ziemię. Twierdzą nawet, że oddziaływanie na jeden rejon nieba nie będzie miało wpływu na pozostałe. Jest to jaskrawym kłamstwem.

Zlekceważyli też całą górę medycznych i naukowych dowodów na zagroże­nie zdrowia ludzkiego związane z oddziaływaniem promieniowania elektroma­gnetycznego i radiowego, twierdząc, iż nie jest to fakt ?powszechnie akceptowa­ny przez zdecydowaną większość naukowej społeczności". Może nie było to powszechnie akceptowane w 1991 roku, kiedy Siły Powietrzne rozpoczynały ba­dania, jednak wiele się od tamtego czasu zmieniło.

W rzeczywistości rząd nawet sam siebie nie jest w stanie oszukać w tej kwestii: Departament Handlu Stanów Zjednoczonych (U.S. Department of Commerce),

Narodowy Zarząd do Spraw Telekomunikacji i Informacji (National Telecom-munications and Information Administration), Międzywydziałowa Rada Dorad­cza do Spraw Łączności Radiowej (Interdepartment Radio Advisory Cornmit-tee) doszły do wniosku, że HAARP stanowi zagrożenie dla komunikacji radiowej. Jest to zagrożenie, które może mieć duże znaczenie dla ludności niezurbanizo-wanej Alaski, gdzie niezawodna łączność radiowa jest niekiedy sprawą życia i śmierci.

Poznawanie HAARP przypomina obieranie cebuli albo otwieranie rosyjskiej matrioszki, w której znajdują się kolejne, coraz mniejsze lalki. Napotykamy wiele warstw świadomego wprowadzania w błąd; jedno ukryte dno, pod którym kryje się następne. HAARP może spełniać wiele funkcji, tylko nieliczne z nich są oma­wiane w literaturze lub w gładkich kłamstwach promotorów projektu.

Broszura informacyjna zatytułowana Purpose and Objectives ofthe HAARP Program (Cele i zadania HAARP) została zamieszczona na stronie internetowej projektu. Oto co ona oznajmia:

HAARP to naukowe przedsięwzięcie mające na celu badanie właściwości i zachowania jonosfery, ze szczególnym uwzględnieniem zamiaru zrozumienia jej działania i wykorzystania jej do usprawnienia systemów łączności i obserwa­cji zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i obronnych.

Program HAARP ma doprowadzić do skonstruowania obiektu badańjono-sferycznych światowej klasy, składającego się z:

  • Instrumentu badań jonosferycznych (IRI) i nadajnika wysokiej mocy, działa­jącego w zakresie wielkich częstotliwości. IRI będzie wykorzystywany do krót­kotrwałego wzbudzania określonego obszaru jonosfery w celu badań naukowych.
  • Urządzeń diagnostycznych, które będą wykorzystywane do obserwacji fi­zycznych procesów zachodzących we wzbudzonym obszarze.

Obserwacja procesów wynikających z kontrolowanego użycia IRI pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć zjawiska stale zachodzące w naturze pod wpływem promieniowania słonecznego.

Sprzęt diagnostyczny zamontowany w obiekcie HAARP będzie służył do­datkowo wielu innym naukowym celom, włącznie z badaniami nad zjawiskiem globalnego wzrostu temperatury oraz dziury ozonowej.

Rdzeń projektu HAARP stanowi IRI. Będzie to największy dotychczas zbu­dowany radionadajnik wysokiej częstotliwości. Zaprojektowano go tak, żeby kon­centrować kilka gigawatów mocy transmisyjnej w jeden potężny strumień o nie­wyobrażalnej sile. Dokonuje się tego przez sekwencyjne uruchamianie planarnego (rozmieszczonego w płaszczyźnie poziomej) układu dipolowych anten nadają­cych w paśmie fal krótkich.

Największa różnica pomiędzy HAARP a kilkunastoma innymi podgrzewa­czami jonosferycznymi na całym świecie polega na tym, że HAARP jest fazowa­nym układem antenowym. Fazowane lub sekwencyjne uruchamianie nadajników zestawu antenowego pozwala uzyskać funkcję skupiania energii, która zdecydo­wanie odróżnia HAARP od innych podobnych obiektów. Zdolność ta sprawia, że jest on "nielegalny", gdyby został wykorzystany jako radar ponadhoryzontalny (a do tego właśnie był początkowo przeznaczony).

Radar z układem fazowanym to bardzo nowoczesne urządzenie, które jest w stanie śledzić równocześnie setki obiektów. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki opracowały radary z układem fazowanym jako sposób na wykrycie wrogiego ataku nuklearnego. Wykorzystywanie tego typu radaru zo­stało jednak ograniczone przez układ w sprawie pocisków antybalistycznych (ABM Treaty Anti-Balistic Missile) z 1972 roku, który zastrzega, iż radary te mogą być konstruowane tylko na peryferiach terytorium danego kraju i muszą być skierowane na zewnątrz, tak żeby jedyną ich funkcją było ostrzeganie przed atakiem wroga. W ten sposób radar z układem fazowanym nie mógłby zostać użyty jako część systemu obronnego do identyfikacji i zestrzeliwania atakują­cych pocisków.

Testowano też, dziś już zarzucony, projekt radaru rozproszenia wstecznego, który nie naruszał postanowień układu ABM - jedyny problem w tym, że nie sprawdził się praktycznie. Gdyby HAARP wykorzystano jako system radarowy, naruszałby układ ABM ze względu na zdolność sterowania promieniem energii, która pozwalałaby zastosować go do celów obronnych. W pierwszych publika­cjach na temat HAARP otwarcie dyskutowano takie zastosowanie urządzenia, podczas gdy nowsze materiały osobliwie przemilczają tę kwestię.

 


 

{Mosmodule module=linki2}

Rysunek Eastlunda ilustrujący ruch naładowanej cząsteczki w polu geomagnetycznym Ziemi, zaczerpnięty z jego patentu na globalną "tarczę" ochronną

Istnieją trzy zasadnicze etapy procesu rozwoju każdego systemu broni. Pierw­szy z nich składa się z dwóch elementów; początkowo jest to czysta nauka, funda­mentalne założenia, które prowadzą do bardziej dogłębnego rozumienia praw natury. Następnie ktoś wpada na genialny pomysł; rozwija wizję "co by było gdy­by", opierając się na próbach przystosowania czysto naukowych odkryć do po­trzeb wojska.

Drugi etap tego procesu nosi nazwę "dowodzenia słuszności koncepcji". Na­ukowcy, czy to w uniwersytetach, pracujący na kontraktach i stypendiach fundo­wanych przez wojsko albo jego kontrahentów, czy też w laboratoriach wojska lub jego kontrahentów opracowują odpowiedni sprzęt w celu przetestowania wizji "co by było gdyby". Celem tego etapu jest wykazanie, że koncepcję można dopra­cować, przekształcając ją w coś, co kiedyś może się okazać przydatne wojsku. Na tym etapie eksperymentalny sprzęt rzadko przypomina prawdziwą broń.

Często dopiero na trzecim i ostatnim etapie prototypu idea przybiera kształt w pełni sprawnego modelu. Po demonstracji prototypu projekt zazwyczaj opuszcza laboratorium i pojawia się na arenie politycznej, jego zwolennicy zaś walczą o po­kaźne finanse potrzebne do wyprodukowania i utrzymania nowego rodzaju broni.

Departament Obrony daje nam do zrozumienia, że HAARP to etap pierwszy, czysto naukowy projekt. Wielu jego krytyków uważa, iż w rzeczywistości jest to etap drugi, "dowodzenia słuszności koncepcji" tego modelu broni. Ponieważ układ anten IRI zaprojektowano tak, by móc go stopniowo rozbudowywać - część teraz, resztą później - krytycy sądzą, że HAARP zostanie przekształcony w pełnowy-miarową, działającą broń, jeśli faza "dowodzenia słuszności koncepcji" zakończy się sukcesem.

Niektórzy ludzie wierzą, że istnieje jakaś wielka konspiracja, grupa niesły­chanie potężnych osób, które chcą rządzić światem. Większość z nas odrzuca ist­nienie takiego tajnego stowarzyszenia, uznając je za wytwór chorej wyobraźni. Mimo to nie da się zaprzeczyć, że przez ponad sto lat wykształcał się pewien ruch wśród elity światowych intelektualistów, przemysłowców i zwolenników idei "glo­balnej wioski", mający na celu zakończenie wojny i rozwiązanie problemów spo­łecznych (takich jak przeludnienie, nierówny bilans handlowy i degradacja środo­wiska naturalnego) poprzez utworzenie jednego, światowego rządu. Czy ten globalistyczny ruch jest jakimś diabolicznym spiskiem garstki złych ludzi, czy też szerokim konsensusem przyzwoitej większości, prawdę mówiąc ma to niewielkie znaczenie. Jest to równie realne jak AIDS i potencjalnie tak samo zabójcze, a przy­najmniej zagrażające naszej indywidualnej wolności. Przekonamy się, że gdyby istniał jakiś spisek, HAARP okazałby się wręcz nieoceniony w realizacji planów konspiratorów.

Idea Ligi Narodów, która pojawiła się po pierwszej wojnie światowej, stano­wiła tylko jeden z przejawów tego ruchu. Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała jako rozwinięcie tej koncepcji. ONZ stworzono, żeby położyć kres woj­nie - likwidując państwa. Kryje się za tym pewna logika -jeśli nie będzie państw, nie będą między nimi wybuchały wojny. Podkreślono to wyraźnie w "Światowej Konstytucji" Narodów Zjednoczonych: "Epoka państw musi się zakończyć. Rzą­dy narodowe postanowiły przekazać swoją odrębną suwerenność jednemu rządo­wi, któremu oddają zwierzchnictwo nad swoimi siłami zbrojnymi".

Nowy Porządek Świata (New Word Order - NWO) to tylko jedna z nazw nadanych tej inicjatywie utworzenia prawdziwego rządu światowego. Wielu jego zwolenników wyznaje ideologię zwaną technokracją, która oznacza rządy eks­pertów, naukowców czy techników. Nie jest to demokracja, z jaką identyfikują się Amerykanie. Jednym z najsłynniejszych orędowników Nowego Porządku Świata jest Zbigniew Brzeziński. Był on doradcą Jimmy'ego Cartera i innych prezyden­tów w sprawach bezpieczeństwa narodowego. Własną wersję technokracji okre­ślił on mianem "technetroniki". W swojej książce Between Two Ages (Na przeło­mie dwóch epok) Brzeziński napisał: "Epoka technetroniki pociąga za sobą stopniowe wyłanianie się bardziej kontrolowanego społeczeństwa. Takie społe­czeństwo byłoby zdominowane przez elitę, niepowstrzymywanąprzez tradycyjne wartości".

Taka "technetroniczna" unia narodów nawoływałaby do desuwerenizacji wszystkich istniejących państw. To "nowe uporządkowanie" zredukowałoby Stany Zjednoczone do zwykłego regionalnego rządu - Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Północnoamerykański Układ o Wolnym Handlu (North American Free Trade Agreement - NAFTA) postrzegany jest jako krok w kierunku wprowadze­nia Nowego Porządku Świata. W 1993 roku "Los Angeles Times Syndicate" za­mieścił następujące słowa byłego sekretarza stanu Henry'ego Kissingera: "NAF­TA reprezentuje najbardziej twórczy krok w kierunku wprowadzenia Nowego Porządku Świata". Wspólny Rynek w Europie i Unia Europejska są postrzegane podobnie - jako pomosty wiodące do ostatecznego utworzenia Stanów Zjedno­czonych Europy, które z kolei byłyby tylko jednym z regionów ogólnoświatowe­go państwa Narodów Zjednoczonych (lub globalnej plantacji, jak nazywają je niektórzy krytycy).

Konspiratorzy spod znaku NWO to tylko jedna z przypuszczalnych, ukrytych grup "władców marionetek", ciągnących za sznurki projektu HAARP. Do grup takich należą także zwolennicy programu Inicjatywy Obrony Strategicznej z wy­ższych szczebli dowództwa militarno-przemysłowo-naukowego kompleksu oraz zdradzieckie frakcje społeczności wywiadowczej. Problem ze zgadywaniem na temat jakiejś kwestii polega na tym, iż istnieje zaledwie kilka właściwych odpo­wiedzi i nieskończone morze błędnych. Oficjalne materiały dotyczące HAARP są wyraźnie sprzeczne i nie kryją prób wprowadzenia opinii publicznej w błąd odno­śnie do rzeczywistego celu projektu, dlatego spekulacje na temat tego, co się na­prawdę dzieje, rodzą się same. Z pewnością istnieje coś, o czym się nam nie mówi. HAARP niemal na pewno stanowi część jakiejś konspiracji. W tym momencie nie wiemy, czy ten spisek jest czymś tak banalnym, jak zmowa garstki ludzi ni­skiego szczebla w militarno-przemysłowo-naukowej społeczności, próbujących wyciągnąć od Ameryki kilka dolarów na bezużyteczny, wielki projekt naukowy. Czy też, popadając w drugą skrajność, HAARP jest częścią większego spisku, mającego na celu zniszczenie Ameryki i opanowanie świata. A może to jeszcze coś innego, o czym nie mamy pojęcia?

Kto?

Departament Obrony posiada prawa własności ziemi, na której mieści się HAARP. Philips Laboratory Sił Powietrznych z Massachusetts i Instytut Badaw­czy Marynarki Wojennej (ONR) z Waszyngtonu odpowiadają za nadzór technicz­ny i administrowanie tym, rzekomo cywilnym, projektem. Wszystkie trzy agencje upierają się, że HAARP nie stanowi żadnego zagrożenia, że to tylko kolejny przy­kład wielkiej nauki, całkowicie jawny i uczciwy. Z bólem informują, iż literatura dotycząca HAARP jest odtajniona i dostępna do tego stopnia, że można ją ścią­gnąć z Internetu. W projekt zaangażowało się także kilka uniwersytetów, prywat­nych ośrodków badawczych i korporacji z różnych krajów. Należą do nich: Uni-versity of Alaska, University of Massachusetts, University of California z Los Angeles (UCLA), Massachusetts Institute of Technology (MIT), Stanford Uni-versity, Clemson University, University of Tulsa, University of Maryland, Cornell University, SRI International oraz Geospace, Inc.

Dzięki temu wydaje się, że HAARP nie jest przedsięwzięciem trzymanym w tajemnicy i nie należy do skrytego świata badań nad bronią. Jednak jeden z klu­czowych dokumentów Departamentu Obrony stwierdza:

Sercem projektu będzie opracowanie unikalnej funkcji podgrzewania jonos-fery, pozwalającej na przeprowadzenie pionierskich eksperymentów, wymaganych, żeby adekwatnie oszacować możliwość wykorzystywania technologii modyfiko­wania jonosfery dla celów Departamentu Obrony.

Od kiedy to Departament Obrony ma jakieś niemilitarne cele?

Kolejną wskazówką, że HAARP nie jest cywilnym przedsięwzięciem, może być fakt, iż obecnym posiadaczem najważniejszego kontraktu na budowę HAARP jest firma Raytheon E-Systems, jeden z największych na świecie kontrahentów wojskowych.

Kluczową rolę w historii HAARP odgrywa senator Ted Stevens z Alaski. Był on gorącym poplecznikiem projektu zarówno w Waszyngtonie, jak i w swoim rodzinnym stanie. Wydaje się, że postrzega to przedsięwzięcie jako kolejny wspa­niały przykład wykorzystania funduszy państwowych na cele społeczne. Twier­dził, że projekt przyniesie nowe miejsca pracy i zyski dla tego regionu, jak rów­nież międzynarodowy prestiż dla University of Alaska. Jednak stworzono zaledwie kilka miejsc pracy i, jak dotąd, bardzo niewiele z ponad 58 000 000 dolarów wydanych na projekt trafiło na Alaskę. Czy jest to przykład politycznego wyko­rzystywania funduszy państwowych na cele społeczne (co wiele osób uznaje za wystarczający powód, żeby sprzeciwić się projektowi), czy też jest to tylko kolej­na przykrywka?

Następną osobliwą wskazówką, mówiącą coś na temat rzeczywistego celu HAARP, jest fakt, iż członkiem komitetu naukowego pracującego nad całą kon­cepcją, był jeden z najważniejszych rosyjskich naukowców Roald Zinurowicz Sagdiejew. Prace tego komitetu, podobnie jak sam HAARP, były finansowane przez Phillips Laboratory oraz Instytut Badawczy Marynarki Wojennej. Komitet został powołany przez East/West Space Science Center z University of Maryland, którego dyrektorem jest Sagdiejew.

Doktor Sagdiejew przez 15 lat pracował jako dyrektor radzieckiego Instytutu Badań Przestrzeni Kosmicznej (porównywalnego do amerykańskiego NASA). Na tym stanowisku kierował wieloma międzynarodowymi projektami wysokiej ran­gi, włączając w to wspólny radziecko-amerykański program Apollo-Sojuz oraz międzynarodowe misje zbadania komety Halleya, a następnie Fobosa, księżyca Marsa. Te dwa ostatnie projekty zostały zaplanowane i wdrożone przez Sagdieje-wa przy współpracy ponad 12 państw.

Przed otrzymaniem stanowiska w radzieckim Instytucie Badań Przestrzeni Kosmicznej w 1973 roku Sagdiejew zrobił imponującą karierę jako fizyk plaz­mowy. Został jednym z najmłodszych naukowców uhonorowanych przyjęciem do grona członków Akademii Nauk Związku Radzieckiego. Obecnie jest dyrek­torem honorowym rosyjskiego Instytutu Nauk Kosmicznych, natomiast w Stanach

 

W 1961 roku wysokościowy test nuklearny nad Wyspą Johnstona na Pacyfiku wywołał świetlne widowisko na Hawajach i usmażył wszystkie amerykańskie satelity szpiegowskie

 

{Mosmodule module=linki2}

(ilustracja z raportu agencji Associated Press z 1961 roku)

{Mosmodule module=linki}

Zjednoczonych jest wybitnym profesorem fizyki na University of Mary land, jed­nej z uczelni biorących udział w projekcie HAARP. Ponadto Sagdiejew jest zagranicznym członkiem Narodowej Akademii Nauk Stanów Zjednoczonych oraz zasłużonym współpracownikiem Centrum Studiów Byłego Związku Ra­dzieckiego.

Człowiek ten może stanowić przykład na to, że konspiracja ?zjednoczonego świata" zakorzeniła się głęboko zarówno na terenie Rosji, jak i na Zachodzie. Jednym z celów ludzi dążących do wprowadzenia Nowego Porządku Świata jest konwergencja, połączenie Stanów Zjednoczonych i byłego Związku Radzieckie­go w jeden globalny organizm. Sagdiejew przez całą swoją karierę wyraźnie po­pierał taką politykę. Przez pierwszych pięć lat pierestrojki służył jako doradca Michaiła Gorbaczowa podczas spotkań na szczycie w Genewie, Waszyngtonie i Moskwie.

Tak na marginesie, "obywatel świata" Gorbaczow kieruje obecnie kilkoma organizacjami, takimi jak Fundacja Gorbaczowa i Zielony Krzyż, mieszczącymi się w Presidio, zamkniętej amerykańskiej bazie wojskowej w San Francisco, w Ka­lifornii. Jego głównym zadaniem jest stworzenie programu etycznego uzasadnie­nia dla ekologicznych dekretów Nowego Porządku Świata. Zadanie to przydzie­lono mu decyzją letniego szczytu w Rio de Janeiro w 1992 roku.

W 1995 roku Sagdiejew wraz z Jewgenijem P. Wielikowem otrzymał Na­grodę Leo Szilarda, przyznawaną w dziedzinie fizyki wykorzystanej dla dobra publicznego: ?Za szczególny wkład w radziecką głasnost, która była głównym czynnikiem powstrzymującym nuklearny wyścig zbrojeń pomiędzy Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi". Nagrodę tę przyznaje corocznie Ame­rykańskie Stowarzyszenie Fizyków ?...dla uhonorowania wybitnych dokonań fizyków przy próbach wykorzystania fizyki dla dobra społeczności w takich dzie­dzinach, jak ochrona środowiska, kontrola zbrojeń i polityka naukowa". Leo Szi-lard (1898-1945) był pierwszym fizykiem amerykańskim, który w latach 30. wpadł na pomysł zbudowania bomby atomowej. Za jego namową Albert Einstein (1879 - 1955) w 1940 roku napisał list do prezydenta Franklina D. Roosevelta, przeko­nując go do budowy broni nuklearnej. Doprowadziło to do utworzenia Projektu Manhattan, który zrealizował tę ideę.

Wielikow i Sagdiejew otrzymali Nagrodę Leo Szilarda za zorganizowanie Komitetu Radzieckich Naukowców dla Pokoju, sprzeciwiającego się układowi dotyczącemu broni nuklearnej z marca 1983 roku. Komitet ten trzy lata wcześniej opublikował opartą na zasadach fizyki krytykę amerykańskiej Inicjatywy Obrony Strategicznej (SDI). Osoba profesora Sagdiejewa stanowi bardzo interesujące po­wiązanie pomiędzy HAARP, SDI, fizyką plazmową (HAARP ma rzekomo służyć badaniom fizyki plazmy górnych warstw atmosfery), ochroną środowiska i kon­trolą zbrojeń. Tematy te pojawiać się będą stale w naszych rozważaniach prowa­dzących do zrozumienia, czym jest HAARP.

Dlaczego były wysoki urzędnik radziecki, naukowiec i ekspert SDI przyczy­nili się do utworzenia HAARP? Niektórzy uważają, że HAARP to technologia SDI dostosowana do nowych warunków. Prezydent Reagan obiecał, że udostępni technologię "gwiezdnych wojen" Rosjanom. Część osób uznała, że zachował się jak szaleniec, mówiąc coś takiego, inni natomiast przyjęli te słowa z entuzjaz­mem. Rosjanie byli przekonani, że SDI daje Stanom Zjednoczonym przewagę pierwszego uderzenia i sprzeciwiali się jej. Czy opracowujemy jakąś technologię SDI? Czy honorujemy zobowiązanie Reagana? Czy obecność naukowca Sagdie­jewa w tym komitecie dowodzi tego, iż HAARP to realizacja "gwiezdnych wo­jen", i że naprawdę udostępniliśmy ten projekt Rosjanom?

{Mosmodule module=REKLAMA}

Dlaczego?

Co by było, gdyby wasz radar działał wysoko nad horyzontem, lokalizując wrogie samoloty i pociski odległe o setki, a nawet tysiące kilometrów? Co by było, gdyby po dostrzeżeniu zbliżających się pocisków można było unieść górną warstwę atmosfery? To niespodziewana przeszkoda w przestrzeni wskutek umiesz­czenia ?powietrza" tam, gdzie nie powinno się ono znajdować. Najprawdopodob­niej zmieniłoby to tor lotu pocisków lub nawet zniszczyło je. O takiej właśnie zdolności wspominają oryginalne patenty urządzeń podobnych do HAARP. A gdy­by można było zajrzeć głęboko pod powierzchnię ziemi i wykryć wszystkie zako­pane sekrety wrogów? To właśnie ze względu na tę funkcję Senat Stanów Zjedno­czonych sfinansował HAARP.

A gdyby, w ramach manipulowania górną częścią atmosfery, można było skie­rować prądy strumieniowe w dowolnym kierunku? Gdyby można było za do­tknięciem przycisku wywołać lokalne burze, zamieniając drogi na pola bitew w błotniste trzęsawiska, by powstrzymać wrogie oddziały i ich zaopatrzenie?

Departament Obrony potrzebował takiej technologii od czasów wojny wietnam­skiej. Podczas tego konfliktu próbowano sztucznie wytwarzać chmury nad głów­ną drogą zaopatrzeniową wroga, Szlakiem Ho Szi Mina. A gdyby można było przywołać szalejące nad całymi kontynentami burze, które wichrem i gradem rów­nałyby z ziemią uprawy wrogiego państwa lub sprowadzałyby na nie powodzie? Czyż w ten sposób nie wywołałoby klęski głodu? To także znajduje się w orygi­nalnych planach urządzeń takich jak HAARP.

A gdyby możliwe było kierowanie strumieni energii na zbliżające się oddzia­ły wrogich wojsk i poddawanie mózgów ludzi działaniu mikrofal, zupełnie tak samo jak mrożonek w kuchenkach? Czyż nie byłaby to doskonała broń - wrogo­wie zginęliby lub byliby niezdolni do walki wskutek zaburzeń umysłowych, jed­nak poza tym nic nie uległoby zniszczeniu, sprzęt byłby zdatny do użytku, miasta i obiekty przemysłowe pozostałyby nienaruszone przez wojnę? To także od dzie­sięcioleci było marzeniem projektantów broni i stało się impulsem do opracowa­nia broni neutronowej (przetestowanej po raz pierwszy w 1962 roku w Stanach Zjednoczonych). Bomba neutronowa emituje zabójcze promieniowanie wysokiej aktywności przy stosunkowo niewielkiej sile eksplozji, powodując minimalne zniszczenia majątku i maksymalne straty wśród ludzi.

Czy możliwa byłaby kontrola populacji, gdyby dokonać projekcji hologra-ficznych obrazów na niebie, takich jak wizerunek boga, którego ludzie czczą, lub demonów, których najbardziej się boją? Siły Powietrzne uważają, że tak, więc aktywnie dążą do wprowadzenia holograficznych projektorów jako broni. Co można zrobić z ludźmi, gdyby przekazywać słowa lub myśli bezpośrednio do ich mózgów? Czy nie skłoniłoby to ich do nieświadomego wykonywania poleceń lub nie doprowadziłoby do obłędu? Psychologowie zatrudnieni przez radzieckie KGB pracowali nad radiowym zdalnym sterowaniem ludźmi od lat 30. XX wieku. CIA prowadziła podobne programy badawcze od lat 50.

Naukowcy twierdzą, że HAARP (lub podobne urządzenie) może spełniać wszystkie powyższe funkcje, jeśli będzie odpowiednio duże i świadomie zapro­gramuje się je do tych zadań. Choć może to brzmieć jak obłęd lub fantastyka naukowa, już kilkadziesiąt lat temu szanowani naukowcy twierdzili, iż osiągnię­cie takich celów jest tylko kwestią czasu i pieniędzy. Czy HAARP jest kolejnym krokiem ewolucyjnym w rozwoju broni?

Kto chciałby posiadać taką broń? A któż by nie chciał! Wiele państw, organiza­cji, agencji i wszelkiego rodzaju despotów oddałby wszystko, żeby posiąść HAARP. Jeśli naprawdę ma takie możliwości, a są na to dowody, jak długo pozostanie on wcywilnych rękach? Nawet jeśli dziś jest czysto naukowym przedsięwzięciem, trudno sobie wyobrazić, by długo pozostał pod cywilną kontrolą, gdy tylko zostanie do­wiedziona jego moc. Wiele świadectw sugeruje, że HAARP od samego początku jest pod kontrolą jakiejś naukowo-wojskowej konspiracji. Nie tyle nawet sugeru­je, wręcz dowodzi - dowodzi istnienia spisku, który wspomaga realizację tajem­niczych celów jakiejś nieznanej frakcji pozostającej na utrzymaniu podatników. Dochodzenie, kim mogą być owi konspiratorzy, będzie częścią tej książki, tak samo jak odkrywanie tego, czym jest HAARP.

Podczas gdy zwolennicy HAARP podkreślają, że program jest odtajniony, jego ?cywilny" status może być kolejną fasadą- obmyśloną, żeby obejść porozu­mienia, które Stany Zjednoczone zawarły zarówno z ONZ, jak i z byłym Związ­kiem Radzieckim. HAARP może stanowić naruszenie układu ABM, jeśli będzie wykorzystywany przez wojsko. Ponadto HAARP ma prawdopodobnie wyjątko­wą zdolność zmieniania pogody, czy to nad polem walki, czy nad całym konty­nentem. Stany Zjednoczone są sygnatariuszem zaproponowanego przez ONZ ukła­du zakazującego modyfikacji środowiska naturalnego (kontrolowania pogody) jako narzędzia wojny. Wojsko nie może angażować się w badania tego typu, ale cywile nie mają takich ograniczeń.

Racjonalne i odpowiedzialne domysły na temat prawdy kryjącej się za HAARP dla osób niewtajemniczonych mogą brzmieć jak szaleństwo. Żyjemy w epoce, w któ­rej fantastyka naukowa staje się rzeczywistością szybciej, niż futuryści są w stanie przedstawić swoje wizje w druku. Na przykład kontrolowanie pogody może wyda­wać się szaloną ideą, jednak badacze na całym świecie opracowują technologie jej modyfikowania od ponad 50 lat. Mniej więcej w tym samym okresie byliśmy świad­kami prawdziwej rewolucji technicznej - od braci Wright do Neila Armstronga na Księżycu. Nie będąc w sprzeczności ze znanymi i akceptowanymi naukowymi zasa­dami, można śmiało powiedzieć, że literatura dotycząca HAARP pokazuje, iż niektó­re eksperymenty w ramach tego projektu mogą mieć ogromny wpływ na pogodę. A jeśli istnieje jakaś konspiracja w celu ofensywnego wykorzystania tej technologii? W tej książce zwrócę uwagę na pewne najbardziej wiarygodne, choć niekiedy nie­prawdopodobne spekulacje na temat HAARP i jego zamierzonych zastosowań.

Niektóre osoby zajmujące się rzeczywistym przeznaczeniem projektu doszły do intrygujących i nieco gorączkowych wniosków odnośnie do tego, kto jest odpo­wiedzialny za HAARP, i do czego będzie on służył. Choć wątpię, żeby zamieszane w to były anioły, diabły czy istoty pozaziemskie, przytoczę tu również niektóre tego typu spekulacje, choćby dlatego, że istnieje minimalne prawdopodobieństwo, iż są prawdziwe.

Czy ma miejsce jakiś wielki spisek, którego HAARP jest częścią? Pisarze zapełnili biblioteki, usiłując odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje konspiracja grupy potężnych ludzi rządzących światem. Prezentowano wiele teorii spisku, niekiedy bardzo przekonujących, choć czasem najwyraźniej będących wytwora­mi chorych umysłów. Ci z was, którzy są dobrze zaznajomieni z historią i śledzą bieżące wydarzenia oraz kształtujące je siły, znają wstrząsającą prawdę, że w rze­czywistości istnieje wielki i wpływowy ruch, pragnący utworzyć jeden światowy rząd. Nowy Porządek Świata to jedna z nazw tej inicjatywy wprowadzenia świa­towej hegemonii. Idea "hegemonii" oznacza rządy jednego narodu lub innej naj­wyższej władzy centralnej nad wieloma narodami, tak jak Watykan wiele stuleci temu lub Imperium Rzymskie w czasach Chrystusa. Celem "gradualistów", któ­rzy popierają Nowy Porządek Świata, jest uczynienie z ONZ albo jakiejś innej, jeszcze nie utworzonej organizacji, nowego Rzymu.

{Mosmodule module=linki}

Pragnieniem utworzenia zjednoczonego światowego rządu przeniknięty jest cały, tak zwany, wschodni establishment liberalny. Mógłbym przytoczyć tysiące fragmentów książek i czasopism na poparcie tego twierdzenia. Mam nadzieję, że jeden reprezentatywny cytat wystarczy... Strobe Talbott był zastępcą sekretarza stanu (drugi rangą urzędnik Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych) przez okres rządzenia czterech ostatnich administracji. W 1992 roku stwierdził:

W ciągu następnych 100 lat państwowość, jaką znamy, zdezaktualizuje się; wszystkie państwa uznają jedną, światową władzę... Zasadniczo wszystkie pań­stwa stanowią pewne formy umowy społecznej. Niezależnie od tego, jak trwałe, a nawet święte mogą się w danym momencie wydawać, w rzeczywistości są one tworem sztucznym i chwilowym.

Jak się okaże, HAARP stanowi urzeczywistnienie wielu rozwiązań technolo­gicznych, jakie zwolennicy NWO mogliby wykorzystać do zapanowania nad świa­tem. Są nich wśród takie, jak sterowanie mikrofalami lub falami radiowymi skraj­nie niskiej częstotliwości w celu oddziaływania na ludzi. Transmisje tego typu mogłyby wywoływać dezorientację, choroby czy zaburzenia nastroju; być może umożliwiłyby nawet wydawanie ludziom słownych rozkazów. Jest rzeczą po­wszechnie wiadomą, że CIA i KGB (oraz ich następcy) pracowali nad takimi technologiami już od dawna. Nie sposób nie odczuwać przerażenia na myśl o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby ci, którzy pragną kontrolować i podporządko­wywać sobie ludzi, wreszcie dostali w swoje ręce sprawny model takiego urzą­dzenia.

Jednym z osobliwych faktów łączących HAARP z najbardziej skrajną prawi­cą polityczną jest powiązanie projektu z MJ-12. Niektórzy, jak choćby Bili Coo-per, autor książki BeholdA Pale Horse (Wstrzymać białego konia, Light Techno­logy Pub., 1991) i wydawca czasopisma "Veritas", oraz John Lear, były pilot CIA, rozpowszechniają opowieści o obecności wśród nas obcych istot z kosmosu. Utrzy­mują oni, że po katastrofie latającego spodka w okolicy Roswell, w Nowym Mek­syku, w 1947 roku, rząd powołał ściśle tajną komisję, "Majic 12" lub "Majestic 12", żeby ukryć prawdę. Podobno grupa MJ-12 w końcu przejęła kontrole nad rządem (po zawarciu układów z obcymi), stając się spiskiem wewnątrz spisku, i z głębokiego ukrycia kierując działaniami konspiratorów spod znaku NWO. Je­śli to prawda, w co wątpię, istnieje wiele zastosowań technologii HAARP, które mogłyby zostać użyte zarówno przez MJ-12 i nadzorców z kosmosu, jak i prze­ciwko nim. Niektórzy, dający wiarę tym opowieściom, sugerowali, iż HAARP mógł być zamierzony jako planetarna tarcza obronna przeciwko inwazji obcych!

Szalona nauka czy "gwiezdne wojny"?

Oprócz pytania, kto pociąga za sznurki projektu HAARP, zasadnicze znacze­nie mają jeszcze dwie kwestie. Skupiają się wokół nich setki innych. Oto pierw­sza grupa istotnych pytań: jeśli jest to zwykły program badań naukowych, czy oznacza to, że nauka wyrwała się spod kontroli? Jakie niebezpieczeństwa wiążą się z igraniem z potężnymi siłami natury? Życie na naszej planecie jest możliwe tylko dzięki temu, że jonosfera osłania nas przed zabójczym promieniowaniem kosmicznym, tak samo jak warstwa ozonowa ochrania nas przed promieniami ultrafioletowymi. Czy manipulowanie górnymi warstwami atmosfery zmieni lub być może nawet zniszczy życie na Ziemi? Wiele gatunków zwierząt wędrownych, takich jak łosoś czy karibu, w nie do końca poznany sposób wykorzystuje ziem­skie pole magnetyczne do orientowania się w trakcie swoich migracji. Co się z nimi stanie, gdy wprowadzi się zmiany w obrębie magnetosfery, które są prze­widziane w eksperymentach HAARP? Jak się przekonamy, HAARP ma zdolność drastycznego zmieniania wzorców pogodowych nad całymi kontynentami poprzez manipulowanie prądami strumieniowymi. Czy chcemy, żeby naukowcy przy tym majstrowali?

Druga grupa istotnych pytań dotyczy przede wszystkim kwestii: czy jest to broń? Jeśli tak, przeciwko komu będzie użyta? Czy nie narusza ona międzynaro­dowych porozumień? Czy technologia "gwiezdnych wojen" dostosowywana do nowych warunków zdestabilizuje, obecnie przyjacielskie, relacje pomiędzy Sta­nami Zjednoczonymi i byłym Związkiem Radzieckim? Stany Zjednoczone są sy­gnatariuszem konwencji Narodów Zjednoczonych zakazującej manipulacji śro­dowiskiem naturalnym dla celów militarnych lub wrogich. Czy zamierzamy złamać ten układ?

Dwie podstawowe funkcje HAARP (podziemna tomografia oraz komuniko­wanie się z łodziami podwodnymi) są oparte na wytwarzaniu fal radiowych skraj­nie niskiej częstotliwości (ELF) w jonosferze. Fale ELF, przekazywane za pośred­nictwem górnych warstw atmosfery, obejmą zasięgiem większą część północnej półkuli Ziemi.

Już dziś istnieje mnóstwo naukowych dowodów dotyczących zagrożeń zdro­wia w wyniku ekspozycji na fale ELF. Czy HAARP będzie używany do celowego zalewania pomocnej półkuli szkodliwym lub nawet zabójczym promieniowaniem? Jeszcze groźniejsze wydaje się to, że fale skrajnie niskiej częstotliwości dają HAARP bardzo realną możliwość manipulacji umysłami. Czy tajne plany dla HAARP obejmują jego wykorzystanie jako broni kontrolującej umysły, przeciw­ko ludności cywilnej, być może nawet przeciwko obywatelom Stanów Zjedno­czonych?

W tej książce przyjrzymy się tym dwóm najistotniejszym kwestiom i spróbu­jemy odpowiedzieć na wszystkie te pytania. Ponadto poruszymy trzecią sprawę: jeśli nie jest to narzędzie naukowe ani broń, to czym innym może być?

Dla niektórych naukowców HAARP stanowi ekscytujący krok w kierunku technologii XXI wieku. Dla większości z nas to przerażający wgląd w sekretne plany potencjalnych władców ludzkości. Na pustkowiach Alaski czai się bestia -mam nadzieję, że dam czytelnikom motywację, by pomogli ją unicestwić.


 

Aparat Tesli do transmisji energii elektrycznej

 

Polscy Naukowcy o Systemie HAARP - Broni XXI Wieku